#25 RECENZJA "Jak zawsze" Zygmunt Miłoszewski
TYTUŁ: Jak zawsze
AUTOR: Zygmunt Miłoszewski
WYDAWNICTWO: W.A.B.
GATUNEK: Literatura piękna

Do tej pory ten autor był mi nieznany. Zapewne to by się nie zmieniło gdyby nie ta o to książka i jej promocja w mediach społecznościowych. Było o niej bardzo głośno, a w recenzjach wychwalano ją pod niebiosa. Zastanawiałam się co ona w sobie ma, że tak przyciąga swoją uwagę. Nie trafiłam na żadne nieprzychylne opinie. Upewniłam się tylko, że nie jest to żadna kontynuacja kolejnej serii i postanowiłam z czystym sumieniem zapoznać się z nią.
Rok 2013. Grażyna i Ludwik, starsze małżeństwo, które postanowiło uczcić pięćdziesiątą rocznicę wspólnego pożycia seksualnego w ten sam sposób jak wyglądał ich pierwszy raz. Wszystko poszło zgodnie z planem, następnego poranka coś się zmieniło. Obudzili się w nie swoim łóżku, w nie swojej sypialni, w nie swoim mieszkaniu. Trochę czasu im zajęło zanim uświadomili sobie, że cofnęli się do roku 1963, a kraj nie jest tym samym jakim pamiętali z przed kilkudziesięciu lat.
Sam początek był dla mnie szokiem. Czytałam już pełno książek z łóżkowymi wątkami, ale takiego czegoś to jeszcze nie przeżyłam. Seks starszych ludzi to coś nowego. Na szczęście był to krótki wstęp do tego co miało wydarzyć się dalej. Historia została przedstawiona ze strony obojga bohaterów. Zastanawiam się, gdyby autor zdecydował się na opis fabuły z innej perspektywy czy książka byłaby bardziej interesująca. Mnie osobiście znudziły długie opisy i 80% była, według mnie, zbędna. Również wstawianie francuskich tekstów bez tłumaczenia były bezsensowne. Umówmy się, jeśli autor wyobrażał sobie, że w Polsce w latach sześćdziesiątych mówiono po francusku, to nie znaczy, że każdy czytelnik XXI wieku mówi płynnie w tym języku. Zabrakło tłumaczeń. Może nie było ich na moim kindle, ale wciąż.

Była to smutna i przygnębiająca lektura, nie tyle co o tamtych czasach, a co o starości.
Lata lecą, życie przemija i pozostają pytania, czy i co zmienilibyśmy w naszym życiu gdybyśmy znaleźli się w tej samej sytuacji co główni bohaterowie?
Jakie można wyciągnąć wnioski z tej opowieści? Cieszmy się życiem. Spełniajmy swoje marzenia. Żyjmy tak abyśmy nie żałowali minionego czasu.
To był jedyny pozytywny aspekt tej książki.
Myślałam, że jej nie skończę i przerwę już ją na samym początku. Poddawałam się kilka razy. Najzwyczajniej zasypiałam nad nią. Nawet zrobiłam sobie kilkudniową przerwę od czytania. Myślałam, że jest to wynik mojego złego samopoczucia.
Jednak, to też nie było to.
Niestety nie podzielam entuzjazmu innych blogerów i jestem nią rozczarowana, choćby przez sam pryzmat tych wszystkich recenzji oceniam ją rygorystyczniej.
Przez całą książkę miałam do czynienia ze starością i przemijaniem. Wprowadziło mnie to w bardzo melancholijny nastrój.
Po prostu musiałam ją odłożyć i zająć się czymś innym.
Nie ukrywam, temat starości jest dla mnie bardzo przykry i wolałabym żyć w nieświadomości. Skupić się na tym co jest tu i teraz. Uważam, że gdyby autor ewentualnie podzielił tę historię na dwie części, to może dałoby się ją uratować.
Ilość stron nie bez powodu może odstraszać. Sama nie byłam tego świadoma, ponieważ czytam na kindle, więc grubość książki papierowej jest dla mnie niedostępna. Gdy zobaczyłam na czytniku 12 godzin do ostatniej strony, to mnie autentycznie zamurowało. Dodam, że średnio pokazuje mi 5-6 godzin na e-book.
Niestety, nie spędziłam z nią lekkich chwil. Ta książka zmęczyła mnie niemiłosiernie.
Za każdym razem po takiej powieści obiecuje sobie, że zaczerpnę informacji na temat historii naszego kraju. Wszystkiego czego zdążyłam się nauczyć w latach szkolnych wyparowało, a warto wiedzieć jak wyglądały tamte czasy.
Moja ocena: 6/10
madziuchowe_life
AUTOR: Zygmunt Miłoszewski
WYDAWNICTWO: W.A.B.
GATUNEK: Literatura piękna

Do tej pory ten autor był mi nieznany. Zapewne to by się nie zmieniło gdyby nie ta o to książka i jej promocja w mediach społecznościowych. Było o niej bardzo głośno, a w recenzjach wychwalano ją pod niebiosa. Zastanawiałam się co ona w sobie ma, że tak przyciąga swoją uwagę. Nie trafiłam na żadne nieprzychylne opinie. Upewniłam się tylko, że nie jest to żadna kontynuacja kolejnej serii i postanowiłam z czystym sumieniem zapoznać się z nią.
Rok 2013. Grażyna i Ludwik, starsze małżeństwo, które postanowiło uczcić pięćdziesiątą rocznicę wspólnego pożycia seksualnego w ten sam sposób jak wyglądał ich pierwszy raz. Wszystko poszło zgodnie z planem, następnego poranka coś się zmieniło. Obudzili się w nie swoim łóżku, w nie swojej sypialni, w nie swoim mieszkaniu. Trochę czasu im zajęło zanim uświadomili sobie, że cofnęli się do roku 1963, a kraj nie jest tym samym jakim pamiętali z przed kilkudziesięciu lat.
Sam początek był dla mnie szokiem. Czytałam już pełno książek z łóżkowymi wątkami, ale takiego czegoś to jeszcze nie przeżyłam. Seks starszych ludzi to coś nowego. Na szczęście był to krótki wstęp do tego co miało wydarzyć się dalej. Historia została przedstawiona ze strony obojga bohaterów. Zastanawiam się, gdyby autor zdecydował się na opis fabuły z innej perspektywy czy książka byłaby bardziej interesująca. Mnie osobiście znudziły długie opisy i 80% była, według mnie, zbędna. Również wstawianie francuskich tekstów bez tłumaczenia były bezsensowne. Umówmy się, jeśli autor wyobrażał sobie, że w Polsce w latach sześćdziesiątych mówiono po francusku, to nie znaczy, że każdy czytelnik XXI wieku mówi płynnie w tym języku. Zabrakło tłumaczeń. Może nie było ich na moim kindle, ale wciąż.

Była to smutna i przygnębiająca lektura, nie tyle co o tamtych czasach, a co o starości.
Lata lecą, życie przemija i pozostają pytania, czy i co zmienilibyśmy w naszym życiu gdybyśmy znaleźli się w tej samej sytuacji co główni bohaterowie?
Jakie można wyciągnąć wnioski z tej opowieści? Cieszmy się życiem. Spełniajmy swoje marzenia. Żyjmy tak abyśmy nie żałowali minionego czasu.
To był jedyny pozytywny aspekt tej książki.
Myślałam, że jej nie skończę i przerwę już ją na samym początku. Poddawałam się kilka razy. Najzwyczajniej zasypiałam nad nią. Nawet zrobiłam sobie kilkudniową przerwę od czytania. Myślałam, że jest to wynik mojego złego samopoczucia.
Jednak, to też nie było to.
Niestety nie podzielam entuzjazmu innych blogerów i jestem nią rozczarowana, choćby przez sam pryzmat tych wszystkich recenzji oceniam ją rygorystyczniej.
Przez całą książkę miałam do czynienia ze starością i przemijaniem. Wprowadziło mnie to w bardzo melancholijny nastrój.
Po prostu musiałam ją odłożyć i zająć się czymś innym.
Nie ukrywam, temat starości jest dla mnie bardzo przykry i wolałabym żyć w nieświadomości. Skupić się na tym co jest tu i teraz. Uważam, że gdyby autor ewentualnie podzielił tę historię na dwie części, to może dałoby się ją uratować.
Ilość stron nie bez powodu może odstraszać. Sama nie byłam tego świadoma, ponieważ czytam na kindle, więc grubość książki papierowej jest dla mnie niedostępna. Gdy zobaczyłam na czytniku 12 godzin do ostatniej strony, to mnie autentycznie zamurowało. Dodam, że średnio pokazuje mi 5-6 godzin na e-book.
Niestety, nie spędziłam z nią lekkich chwil. Ta książka zmęczyła mnie niemiłosiernie.
Za każdym razem po takiej powieści obiecuje sobie, że zaczerpnę informacji na temat historii naszego kraju. Wszystkiego czego zdążyłam się nauczyć w latach szkolnych wyparowało, a warto wiedzieć jak wyglądały tamte czasy.
Moja ocena: 6/10
madziuchowe_life
W ogóle nie mam ochoty czytać tej książki.
OdpowiedzUsuńTeż o niej dużo słyszałam...chyba jednak muszę przekonać się sama!
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie z nad filiżanki kawy:)
Widziałam ją często na IG ale sama jej raczej nie przeczytam :)
OdpowiedzUsuńhttp://whothatgirl.blogspot.com
Dużo słyszałam o tej książce, ale nie mam zamiaru jej czytać. :(
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Szkoda,że Ci się nie podobała, bo ja nadal jestem nią zachwycona! Ale to tylko pokazuje, że ile ludzi, tyle opinii! :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam,
Dominika
domciachoo.blogspot.com
Ja ją zostawiłam po 89 stronach, nie dałam rady przeczytać.
OdpowiedzUsuńHmmm, szkoda, że ksiązka tak wymęczyła. Ale ponieważ wszystkie książki Pana Miloszewskiego mi przypadły do gustu, to będę pełna nadziei:)
OdpowiedzUsuń